Gry planszowe

Odkąd pamiętam fascynowały mnie gry planszowe. Od małego miałem do czynienia z takimi oczywistościami jak Chińczyk czy Monopoly, jednak przestały mi one wystarczać. Może to kwestia wyobraźni? Chciałem czegoś więcej. Pierwszy poważny tytuł, który dostałem w swoje ręce to Kreta 1941 wydawnictwa Dragon
–> http://portal.strategie.net.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=233:kreta-1941-dragon&catid=20:recenzje-gier-planszowych&Itemid=119 <–
Pamiętam zachwyt nad planszą czy nad żetonami różnorakich wojsk, od piechoty, przez oddziały zmotoryzowane, po pancerne i lotnictwo. Mgła tajemnicy zawsze wisiała w powietrzu gdy taktycznie rozpracowywałem potyczki. Pamiętam też początkowe problemy ze zrozumieniem zasad i ciągłe pytania do taty, co to znaczy „etap”, albo „faza”. Z braku kompana „wojenkę” zmuszony byłem rozgrywać sam. Do dziś mam ten egzemplarz, skrzętnie ukryty w czeluściach szuflady.
Kolejny tytuł Kryptonim: Lew Morski wydawnictwa Novina
–> http://portal.strategie.net.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=236:kryptonim-lew-morski-novina&catid=20:recenzje-gier-planszowych&Itemid=119 <–
traktował o pewnych wycinkach Bitwy o Anglię. Samoloty to dziedzina mi bardzo bliska. Ba, nawet chciałem udać się do Szkoły Orląt w Dęblinie. W tę grę miałem już partnera (pozdrawiam mojego imiennika, choć nie wiem czy czyta te słowa). W owym czasie wymieniałem się z nim na podobną pozycję, tym razem o bitwach na Pacyfiku
–> http://portal.strategie.net.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=258:pieko-na-pacyfiku-novina&catid=20:recenzje-gier-planszowych&Itemid=119 <–
Później była długa, bardzo, przerwa, aż w końcu postanowiłem wrócić do zapomnianej fascynacji i nie żałuję, bo rynek gier planszowych rozwinął się mocno, a i standardy wydawnicze poszybowały w górę. Międzyczasie, gdzieś w okolicach roku 2011 nabyłem perełkę w stanie nienaruszonym, Odkrywcy Nowych Światów wydawnictwa Encore
–> https://polter.pl/planszowki/Odkrywcy-nowych-swiatow-n7013 <–
Nierzadko też modyfikuję oryginalne zasady czy drukuję gry stworzone przez amatorów.
Obecnie mój dobrostan „planszówek” się powiększa, toteż chcąc Was zainteresować tym wspaniałym hobby, na kolejnych stronach zaprezentuję swobodny opis poszczególnych tytułów, zarówno tych które mam jak i tych, w które miałem okazję rozegrać kilka partii podczas spotkań lokalnego klubu „planszówkowego”.

Zapraszam do moich wolnych spostrzeżeń o rozmaitych grach:

#: Rolnicyhttp://www.wolnykanal.pl/gry-planszowe/rolnicy-woz-albo-przewoz/
#: Głębiahttp://www.wolnykanal.pl/gry-planszowe/glebia-na-gleboka-wode/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *