Incepcja?

Wiecie, że lubię sny, interesuję się nimi i trochę eksperymentuję z ich udziałem. Kilka razy wpłynąłem na bieg swojego snu poprzez świadome śnienie, natomiast w weekend wydarzyło się coś niezwykłego. Mógłbym określić to jednym słowem (wiem, neologizm, ale trafiający w sedno): incepcja. Otóż osiągnąłem sen trzeciego poziomu, a przynajmniej wszystko na to wskazuje. Zacznijmy jednak od początku. Najpierw pokażę Wam schemat, który narysowałem, a później przejdę do opisu.

Zasypiam i zaczynam śnić (pierwszy sen). Dość krótko, po czym przenoszę się do drugiego snu, można by rzec, właściwego, trwającego najdłużej. W owym śnie mam bardzo ciężkie powieki i nie mogę otworzyć oczu czego wynikiem jest sen trzeci, ale tym razem o … rzeczywistości. Ciężko to opisać słowami.
Z trzeciego snu budzę się w pierwszym (pomijając drugi), a następnie budzę się w rzeczywistości. Fazę pobudki zaznaczyłem przerywanymi liniami.
Ciekawym okazał się drugi sen. Abstrahując od wydarzeń tam zawartych padły w nim ciekawe, natury filozoficznej, kwestie. Osoba, którą rzekomo uratowałem zapytała mnie czy widzę siebie. Odparłem, że tak i że ktoś kto nie widzi siebie traci duszę. Zapewne jest to odniesienie do poglądu, który czasem wypowiadam, a mianowicie: „Aby móc poznać i oceniać drugiego należy najpierw poznać siebie”.
Nawet w snach mój filozoficzny umysł daje o sobie znać 😉
Spokojnych i inspirujących snów życzę.

2 Comments

  1. Leopold Napora

    Sny to jest bardzo ciekawy temat. Nigdy jeszcze czegoś takiego, jak Ty nie doświadczyłem. Natomiast w tym roku miałem dwa sny prorocze, chociaż z drugiej strony ciężko nazwać to snami proroczymi, bo sytuacje, które miały miejsce w moich snach już się w rzeczywistości wydarzyły kilka dni wcześniej bez mojej wiedzy.
    Trochę zagmatwane, ale już wyjaśniam 😉 Obecnie studiuje w Rzeszowie i mieszkam w akademiku. Do domu zjeżdżam tylko na weekendy. W styczniu w środku tygodnia śnił mi się mój kot Bazyl (mam dwa koty, psa i dwie koszatniczki – taki trochę zwierzyniec w domu). Sen nie należał do przyjemnych. Śniło mi się, że coś złego stało mojemu kotu, ale co konkretnie to już nie jestem w stanie przytoczyć, bo się obudziłem. Jak się obudziłem to z taką ulgą, że to tylko sen.
    Przyjeżdżam w piątek do Sanoka. Brat mnie z dworca odbiera. Wsiadam do samochodu i od razu brat mi mówi, że Bazyl miał we wtorek zabieg na łapę. Od razu przypomniał mi się mój sen. Okazało się, że kot miał przycinaną kość w tylnej łapie. Gdzieś tak niefortunnie skoczył, że mu ta kość wyskoczyła. Oczywiście, jak byłem w Rzeszowie to nikt mnie nie poinformował, że kot będzie miał zabieg. Może rodzina nie chciała mnie martwić…nie wiem 😉 Kilka tygodni później miałem kolejny sen. Śnił mi się znajomy mojego taty, który często nas odwiedzał, ale od kilku lat zjawia się bardzo rzadko. Śniło mi się, że ten znajomy taty znowu nas odwiedził. Rano obudziłem się, to byłem zaskoczony, dlaczego ten znajomy mi się śnił…no tak z dupy można powiedzieć 😉 Tego samego dnia rozmawiałem z tatą przez komórkę, bo oczywiście byłem w Rzeszowie. Co się okazało? Dzień przed moim snem znajomy odwiedził nasz dom 🙂 Znowu miałem takie lekkie zdziwko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *