W objęciach jaworu

Spędzając w ciężarówce nierzadko pięć godzin staram się wykorzystać ten czas twórczo. Szukam natchnienia. Oprócz inspirujących zjawisk pogodowych i terenów przed oczami poszukuję bodźców w muzyce. Niegdyś dużo słuchałem „gotyku symfonicznego”. Dziś wracam do tych świetnych kompozycji. Jadąc układam w głowie scenki sytuacyjne. Jakieś losowo wybrane motywy, które przyjdą mi na myśl. Dziś chciałbym Wam takową zaprezentować. Inspiracją była muzyka z pierwszych albumów zespołu „Theater Of Tragedy”. Dodatkowo mam prośbę. Podczas czytania postarajcie zwizualizować sobie scenę i wydarzenia w niej zawarte. Tak jakbyście widzieli je oczami osoby trzeciej. Być może kiedyś pokuszę się o zobrazowanie owego fragmentu, ale bacząc na mój marny talent rysowniczy będzie ciężko. Na koniec zadam Wam pytanie, by sprawdzić czy udał mi się pewien zabieg. Zapraszam.

„Powoli zapadał zmierzch. Nadciągające z północy ołowiane chmury zasnuły nieboskłon smagany błyskawicami. Wilgotne podłoże parowało, tworząc gęstniejącą mgłę. Mrok rozlewał się na okolicę. Jak wzrokiem sięgnąć wszędzie tkwiły w ziemi wysokie, smukłe kikuty drzew rozmieszczone w idealnych od siebie odstępach, bez mała półtora sążnia. Pośród nich rósł dorodny, rozłożysty jawor o czystej, zielonej barwie. Wierzono, iż odpycha złe moce i leczy zranionych nieszczęśników.
Kasandrę obudził szelest. Nie pamiętała gdzie jest oraz co działo się z nią wcześniej. Pamiętała jedynie sen. Sen, w którym unosi się nad kwiecistą łąką, a wokół niej grupka kobiet odprawiała niezrozumiałe obrzędy.
Kasandra spoczywała na plecach, obok magicznego drzewa. Ból próbował przeniknąć każdą cząstkę jej głowy, lecz powstrzymywał go melodyjny dźwięk lutni. Starannie rozczesane blond włosy i misternie uplecione, dwa długie warkocze ułożono wzdłuż ciała. Nakryta była purpurowym suknem, na wierzchu którego tkwiła biała róża. Leżąca nieruchomo kobieta obserwowała jak co rusz nowe pędy tkały ochronny kokon chroniący ją przed wilkokształtnymi pokrakami. Te z kolei w swej niepohamowanej żądzy nękania przyszłej zdobyczy kąsały i gryzły odrosty naszpikowane cierniami, z których sączyła się gorzka trucizna. Warczały, skomlały i odskakiwały, ale zajadle i za wszelką cenę pragnęły dopaść ofiarę. Nadaremnie. Kasandra zasnęła.”

Czy udało mi się oddać atmosferę wyżej opisanych zdarzeń? Czy potrafiliście wczuć się w klimat scenki? Jakie emocje i uczucia Wam towarzyszyły? Byłbym wdzięczny za szczere odpowiedzi. Pozdrawiam.

6 Comments

  1. Mobilek

    Piękne. Podczas czytania towarzyszyła mi głównie melancholia i ciekawość. Nie tylko świetnie oddałeś klimat, ale i zainspirowałeś mnie do własnego „zobrazowania” przedstawionych lokacji. Moim płótnem (w wersji 3D) był ATSowy Edytor, w którym „namalowałem” osobistą interpretację „Jaworu” (U mnie dąb, z racji braku odpowiedniego modelu. ;)) i „Kwiecistej Łąki”, oraz GIMP, w którym później lekko je dopieściłem. Co prawda Kasandry, wilkokształtnych pokrak oraz grupki kobiet zabrakło, ale zawsze można powiedzieć, że wydarzenia te działy się w innym momencie, niż te przeze mnie przedstawione. 😉 Mam wrażenie, że gdyby popatrzeć z innej perspektywy, to scena ta mogłaby również symbolizować kilka rzeczy. Gdzie jawor i jego bliskie otoczenie to nasz dom, jego dalsze otoczenie to brutalny świat zewnętrzny (Z którego wyłażą wilkokształtne pokraki, próbujące za wszelką cenę uprzykrzyć nam życie.), a sen z łąką to coś na wzór naszego własnego świata, w środku, w naszym umyśle i sercu. Świata marzeń, ukrytych pragnień… Albo dzieciństwa, które już przepadło w odmętach czasu („Jak łzy w deszczu…” cytując klasykę kina. ;)) i jedyne, co nam po nim pozostało to wspomnienia. 😉 Chyba, że z uwagi na późną godzinę gadam już głupoty… ;P Pozdrawiam. 😉

    Jawor (Dąb):
    https://live.staticflickr.com/65535/49689243072_57339b73f3_o.jpg
    Kwiecista Łąka: https://live.staticflickr.com/65535/49688938636_7416a45276_o.jpg

    • Nie gadasz głupot, zapewniam Cię. Bardzo podoba mi się Twoja interpretacja. Pisząc ten fragment bardziej skupiałem się na oddaniu atmosfery opisanych zdarzeń i nawiązaniach do dawnych wierzeń Słowian, ale to co napisałeś ma sens. Dziękuję za obrazki, mając na uwadze ograniczenia edytora ATS i tak wyszło świetnie.

  2. Leopold Napora

    Cześć:) Ja rozpoczne swój wywód od norweskiego zespołu Theater Of Tragedy. Przesłuchałem pierwszy album tego zespołu o nazwie Theater of Tragedy. Nie są to moje „klimaty” muzyczne, ale moją uwagę przykuł utwór A Distance There Is. Piękny, magiczny i długi. Przymierzam się do przesłuchania drugiego albumu Velvet Darkness They Fear. Zobaczyłem okładkę tego albumu i mam wrażenie, że zobaczyłem na niej Kasandre 😉 Czytając twój tekst odczuwałem niepokój, tajemniczość i z każdym kolejnym przeczytanym zdaniem ciekawość jakby wzrastała. Pozdrawiam 🙂

    • Cześć. Tak, okładka albumu „Velvet Darkness They Fear” była inspiracją, na bazie której zbudowałem swój tekst. Drugi album jest lżejszy, natomiast trzeci, „Aegis” zupełnie pozbawiony ciężkich brzmień co ma też swój urok. Tak, utwór „A Distance There Is” jest piękny. Piękno muzyki Theater Of Tragedy i im podobnych polega na kontraście. Z jednej strony twardy, męski growl okraszony ciężkimi brzmieniami, a z drugiej krystaliczny kobiecy wokal wespół z pianinem i skrzypcami. Bez tej drugiej strony owa muzyka traci duszę.
      Dziękuję za komentarz.

  3. Marcin Nadolski

    Cześć Adrianie.
    W trakcie czytania niniejszego tekstu kreowały się nastepujące emocje i przy okazji spostrzeżenia.
    Ciemne niebo i blyskawice budzą we mnie strach, szzcunek do przyrody i swiadomość w stosunku do faktu z jakimi potężnymi siłami mamy do czynienia. Jednocześnie według mnie nadciagające chmury mogą symbolizować niedaleką przyszłość, ktora pewnie nadchodzi i juz nic jej nie zmieni.
    Z kolei para unosząca zię nad ziemią, a nastepnie mgła przyprawia o dreszcze, ale także stanowi eleement tajemniczości (skąd i dokąd ona zmierza, czym lub kim jest) (oczywiście w nienaukowym spostrzeżeniu?)
    Nawiązując natomiast do nastepnej części twórczości bardzo mocno odnajduje powiązanie ze wspólczesnym podejściem czlowieka do natury.
    „Kikuty drzew” to dla mnie symbol negatywnej dziełalnosci homo sapiens (podobno?) na Ziemię i to wszystko co na niej zyje, tym samym dając życie nam.
    Piękny, majestatyczny jawor, który swietnie zaprezentowałeś to dowód tego, że przyroda, drzewa, liście produkują dla nas życiodajny tlen.
    Zielony jawor daje nie tylko nadzieje, ale i to co niezbedne do naszego funkcjonowania.
    Blond włosy i biała róża moze być metaforą oczyszczenia czlowieka ze zlych nawyków i uszanowania tego, co go otacza.
    Dźwiek lutni to harmonia miedzy nami a naturą. Niestety, czesto ją burzymy, by w sytuacji zagrożenia znów ją odbudować.
    Grupka kobiet to m moim mniemaniu postaci pozytywne, które w sposób niezrozumialy dla nas probują poprawić dzialanie czlowieka, by bylo pozbawione wyrządzania szkody, nawet nieświadomej.
    Demoniczne postaci, ktore atakują kobietę stanowią odniesienie do zlych cech, naayków, zachowań towarzyszących człowiekowi. Probuja kąsać, gdyz chcą posiąść umysł ludzki. Pomimo, że wciąz mamy fragment mózgu gadziego odpowiadajacego u nas za temperament czy agresję wciąż jesteśmy elementem natury, częścią jej planu. Moze to swego rodzaju walka o czlowieka, by nie był zainfekowany złem, a jedynie zył ze świadomoscią, że to wszystko co go otacza nie jest skierowane przeciw niemu. Po prostu. Zeby w koncu czlowiek zdał sobie sprawę z tego co robi.
    Adrianie, przepraszam. Jak zwykle sie rozpisalem.

    • Bardzo podobają mi się Wasze interpretacje. Świetne są. Najciekawsze, że pisząc ten tekst skupiałem się na innych aspektach, a to o czym piszecie wyszło przez przypadek. I tu kolejna ciekawostka. Zazwyczaj tak się dzieje. Intuicja? Nie wiem, ale często tak mam.
      Marcin nie ma sprawy, rozpisuj się ile chcesz 😉 Dziękuję za ciekawy komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *