Retro gratów ciąg dalszy

Jako że nie byłem zadowolony z końcowego efektu, a w planach miałem jeszcze pewne szlify, postanowiłem co nieco dodać i zmienić. Wybór padł na bagażnik, „korby”, pedały i coś ekstra, o czym później. Bagażnik standardowy, bez udziwnień, aby pasował do ogólnej koncepcji retro roweru. Podobny pomysł był przy wyborze „korb” i pedałów. O ile z tymi drugimi nie było problemu, bo większość w stylu holenderskim pasowała idealnie, o tyle ciekawych z wyglądu mechanizmów korbowych jak na lekarstwo. Tu pojawił się inny problem. Domyślnie miałem z przodu większe zębatki, natomiast tu są one mniejsze. Obawiałem się trochę czy mocno to nie wpłynie na prędkość jazdy i częstotliwość kręcenia. Na szczęście okazało się, że różnice są nie aż tak odczuwalne. Faktycznie czasem brakuje przełożeń, szczególnie z górki, ale na płaskim i pod górkę rekompensuje to lekkością kręcenia. Wszak dojazd do pracy wygląda mniej więcej tak: z górki, pod górkę, z górki, pod górkę i tak kilka razy.

A co zostawiłem sobie na koniec? Pamiętacie liczniki rowerowe montowane do przedniej osi w starych składakach? Coś takiego udało mi się kupić i to nowe. Konkretna, mechaniczna robota w starym stylu, niemieckiej myśli technicznej IFA DDR. Jest tu pewien mankament. Trzpień i łopatki licznika są metalowe co podczas jazdy generuje słyszalny stukot. Prowizorycznie założyłem gumowy element na trzpień właśnie, co rozwiązało problem, jednak ów gumowy element spadał i tyle go widziałem. Póki co licznik jedynie zdobi rower, a ja dumam nad sensownym rozwiązaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *