Retro rower

Zauważyliście zapewne, że ostatnimi czasy moja aktywność, zarówno na blogu jak i w serwisie YouTube, spadła. Zawsze tak się dzieje, gdy przychodzi pora ciepła, zwana szumnie wiosną i latem. Dziwnym trafem mój organizm przełącza się w stan marazmu, jakby podświadomie unikał słońca. Zgoła odmiennie dzieje się gdy niebo spowiją chmury i robi się tajemniczo. W takich warunkach ożywam. Taki już typ ze mnie, że im gorsza pogoda tym lepiej dla duszy i umysłu. Ot, kolejna anomalia. Odkąd pamiętam mroczny świat był mi bliższy. Jak śpiewa Kamil Pivot, wolę pogodę na bluzę.

Do rzeczy jednak. Jako że lubię obcować z naturą, jak tylko pogoda dopisuje, do pracy jeżdżę „dwukółkiem” napędzanym siłą mięśni. Nic tak nie koi jak poranna przejażdżka pośród szumu wiatru i odgłosów przyrody wespół z zapachem pól i lasów, a z powrotem obserwacja pędzącego świata miejskiej dżungli. Rower, który użytkuję nie należy do klasy wyższej, ot zwykły Kross z 2004 r. o klasycznej ramie na 26 calowych kołach i poważnie brzmiącym typie: góral. Wstyd przyznać, ale od początku mało używany i nieserwisowany.

Zawsze chciałem odrestaurować rower (nie tylko zresztą) i kiedy okazało się, że mam dobrą bazę ku temu, zakasałem rękawy. Na początek pomysł i plan. Uwielbiam stary styl toteż padło na wygląd retro w barwach srebrno-brązowo-białych. Z założenia miało być rozsądnie cenowo i skromnie, nierzadko z firmy „krzak”. Zacząłem od rozebrania na części pierwsze wszystkich podzespołów prócz sterów, które notabene wymagają regulacji. Co ciekawe, wszystko można rozkręcić, nasmarować i złożyć. Niezaprzeczalne uroki starszej technologii i tańszej klasy, co bardzo cenię. Wszak to już 14 lat. Najpierw czyszczenie ramy i zerwanie naklejek. Okazało się, że powłoka lakiernicza jest w bardzo dobrym stanie i tylko gdzieniegdzie są odpryski czy przetarcia wynikające z eksploatacji. Następnie na warsztat poszedł suport, kaseta wolnobiegu i łożyska wszelakie. Rama została stara. Wymieniłem mostek i kierownicę na srebrne. Mostek wyższy, a kierownica lekko wygięta, w stylu miejskim, co by pozycja była bardziej wyprostowana. Chwyty skórzane, brązowe. Sztyca srebrna, siodełko miejskie, biało-brązowe. Błotniki pełne, brązowe. Felgi srebrne, opony miejskie Kenda Cosmos z białym paskiem nadającym szyku. Nowy łańcuch i kaseta wolnobiegu bezimiennej firmy z Azji. Pancerze linek w kolorze białym, czarna osłona tylnego widelca. Dodatkowo biała lampa przednia w stylu retro oraz tylna lampa z odblaskiem na błotnik, chromowany dzwonek i takaż nóżka. Póki co to tyle, jednak w planach jest więcej. Mam zamiar wymienić korby i pedały na srebrne, dokupić srebrny bagażnik, klamki i manetki, osłonę łańcucha, a na deser marzy mi się analogowy prędkościomierz, z epoki, na linkę. Dodatkowo przednie koło otrzyma mały, mechaniczny licznik kilometrów w starym stylu, montowany na oś przednią, taki jak można było ujrzeć na niegdysiejszych „Wigry” czy „Jubilatach”. W przyszłości może jakieś gadżety z epoki? Efekt. Wizualnie mi się podoba, a mechanicznie nie do poznania. Cicho, miękko i z gracją. Już szerokie opony nie szumią na asfalcie, nie stawiają tak dużego oporu, suport „chodzi” płynnie, kaseta lekko terkocze, a łańcuch nie przeskakuje. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że szybciej dojeżdżam do pracy. Ot, efekt uboczny remontu. Reasumując – kolejne małe marzenie spełnione. Zapraszam do galerii:

3 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *