Niespodzianki muzyczne

Pora na chwil kilka wrócić do dźwięków łamiących serce i inspirujących duszę. Tak w skrócie mogę określić obie płyty, które ostatnio nabyłem. W pewnym sensie są to niespodzianki, odkryte przypadkowo, rzecz jasna w Trójce. Jakie to szczęście, że muzycznie ta stacja radiowa dalej trzyma poziom, a raczej podtrzymują go starsi dziennikarze muzyczni.

Holly Macve usłyszałem pierwszy raz u Wojciecha Manna w jego audycji „Piosenki bez granic”. Od razu wiedziałem, że to będzie to na co długo czekałem, a czekałem od dawna. Gorączkowo zacząłem szukać odsłuchów w internecie i znalazłem. Efekt przerósł moje oczekiwania. Swoją drogą mało wiadomo o tej irlandzkiej piosenkarce i pisarce. Jej pochodzenie nie przeszkadza, aby łamać serca country-bluesowymi aranżacjami w atmosferze wsi i prerii. A łamać potrafi, zresztą posłuchajcie sami zapisu udostępnionego przez współpracującego producenta. Debiutancka płyta „Golden Eagle” ukazała się w marcu 2017:

Czasami nie mogę się oderwać od słuchania. Bywa, że trzy razy z rzędu „maltretuję” płytę, a już szczególnie uwielbiam zagłębiać się w nią podczas dłuższych przejazdów przy aurze zachodzącego słońca w mroźnym uścisku, przy akompaniamencie miarowego taktu diesla, mając przed sobą horyzont. Notabene jest to pierwsza płyta, z której wszystkie utwory mi się podobają. Zazwyczaj trafi się jeden lub kilka nie przypadających do gustu, a tu? Tu każdy jest piękny i chcę do niego wracać. Całości dopełnia skromnie i ze smakiem wydana płyta z pudełkiem w beżowym odcieniu i czarnym krążkiem.

Kolejna płyta musiała się udać, bo jak inaczej określić mariaż polskiego pisarza podróżniczego Andrzeja Stasiuka, ukraińskiego zespołu folk-rockowego Haydamaky i naszego wieszcza, Adama Mickiewicza. Na krążku znalazły się głównie kompozycje inspirowane „Sonetami krymskimi”, ale też usłyszymy „Redutę Ordona”, fragmenty „Dziadów” czy „Konrada Wallenroda”. Tajemniczość wylewa się z głośników podczas odsłuchu i ta orientalna, wschodnia i stepowa atmosfera podsycona dźwiękami Kozaków zza wschodniej granicy. Dwie próbki na zachętę. Tak brzmią „Stepy Akermańskie” w ich wydaniu:

A tak „Reduta Ordona”:

Generalnie jest moc. Mam nadzieję, że zainspirują nauczycieli języka polskiego, jako walor edukacyjno-poznawczy.

4 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *